Moja Włosowa Wishlista - lista marzeń.

Moja Włosowa Wishlista - lista marzeń.
Witajcie! Mimo mojej krótkiej nieobecności na blogu jestem i powracam z nową serią i kilkoma fajnymi pomysłami na wpisy. Włosowa Wishlista to seria, którą sama lubię czytać u innych dziewczyn i przeglądać kto o czym marzy. Ostatecznie zdecydowałam się przygotować swój wpis na ten temat, więc jeśli jesteście ciekawi co takiego znalazło się na mojej chciej- liście to zapraszam dalej! :)










1. Ręczny masażer do skóry głowy
Długo już noszę się z zamiarem zakupu takiego oto masażera. Jakie efekty daje? Przede wszystkim pobudza ukrwienie skóry głowy, przez co skóra jest lepiej dotleniona i odżywiona. Cebulki włosów stają się mocniejsze, włosy rosną szybciej i są wyraźniej gęstsze. Bardzo szybko pomaga zrelaksować się po całym dniu pracy i stresu. Jest super zwłaszcza dla osób żyjących w biegu. Kosztuje grosze a jego działanie podobno jest rewelacyjne. Ja z pewnością dokonam jego zakupu :)


2.Serum oczyszczające do skóry głowy BIONIGREE
Serum oczyszczające do skóry głowy BIONIGREE to pierwsze na polskim rynku kosmetycznym naturalne serum oczyszczające do skóry głowy, z dodatkiem olejku z czarnej porzeczki, o niepowtarzalnej recepturze, potwierdzonej skuteczności i najwyższej jakości składników. To również pierwszy produkt linii BASIC (podstawowej linii kosmetyków naturalnych do pielęgnacji skóry głowy i włosów) i jednocześnie pierwszy produkt marki BIONIGREE. Po wielu przeczytanych przeze mnie recenzjach na jego temat postanowiłam wpisać go na moją wishlistę. Dziewczyny bardzo zachwalają jego działanie a ja ostatnio mam niewielkie problemy ze skórą głowy. 


3.KERASTASE Force Architecte  
Force Architecte to maska do włosów bardzo mocno osłabionych zabiegami chemicznymi, wymagających intensywnej odbudowy i regeneracji. Po jej użyciu włosy zyskują zdrowy wygląd, efekt pogrubienia i stają się bardziej odporne, sprężyste i podatne na układanie, miękkie i łatwiejsze do rozczesania i zapuszczenia. Marka Kerastase ma wielu swoich zwolenników ale też przeciwników. Ja zawsze byłam ciekawa jak na włosy działają tak drogie kosmetyki i z pewnością kiedyś dokonam zakupu tej maski. 


4. Natura Siberica Rokitnikowa maska do włosów osłabionych i zniszczonych
O tej masce w świecie internetu jest naprawdę głośno. Zbiera mnóstwo pozytywnych opinii i sama się dziwię dlaczego jeszcze jej nie przetestowałam. Co takiego robi ta maska? Przywraca strukturę uszkodzonych włosów i chroni je przed gorącym ciepłem podczas stylizacji. Idealna do pielęgnacji farbowanych i rozjaśnianych włosów. Wnikając we włosy, odżywia w niezbędne składniki odżywcze, przywraca włosom naturalne zdrowie i siły. Zawarte w masce witaminy i aminokwasy odżywiają i nadają włosom naturalny wygląd. Z chęcią jej wypróbuję :)


5. Olej kameliowy
Olej kameliowy to hit wśród włosomaniaczek. Pozyskiwany poprzez tłoczenie na zimno nasion wiecznie zielonego krzewu Camellia Kissi, występującego naturalnie w południowo-wschodniej Azji. Olej wchłania się błyskawicznie , nie pozostawiając tłustego filmu, nie ma wyczuwalnego zapachu. Używanie oleju kameliowego w Japonii i Chinach ma wielowiekową tradycję, zwłaszcza w pielęgnacji włosów i skóry. Nadaje włosom blask i miękkość, prostuje naturalnie kręcone włosy, głęboko nawilża i domyka łuskę włosa. Wspaniale odżywia i regeneruje zniszczone i suche włosy. Uwielbiam olejowanie i z chęcią sprawdzę jak zadziała na moich włosach :)


6. Serum Fortesse od Halier
Serum Fortesse wzmacnia i stymuluje cebulki do wzrostu włosów. Unikalna formuła Pro-Follicle Complex™ chroni włosy przed wypadaniem, pobudza ich wzrost oraz poprawia kondycję skóry głowy. Dzięki serum Fortesse włosy są zdrowe, mocne, odżywione, intensywnie nawilżone oraz bardziej elastyczne. Serum pielęgnuje skórę głowy, nie obciążając włosów, dlatego możesz nanosić je bezpośrednio na skórę głowy. Produkt został przebadany dermatologicznie. Jest to naprawdę drogi produkt bo za 10 ampułek musimy zapłacić aż 347zł. Jednak jestem go strasznie ciekawa i być może kiedyś go wypróbuję :)


To już wszystkie produkty, które trafiły na moją Wishlistę. Jeśli miałyście jeden z wyżej wymienionych kosmetyków, podzielcie się swoją opinią. A może macie inne propozycje? Śmiało piszcie w komentarzach! :)



BIELENDA Olejek Różany do Mycia Twarzy

BIELENDA Olejek Różany do Mycia Twarzy
Jakiś czas temu, będąc na zakupach i szukając czegoś do mycia twarzy trafiłam na pewien produkt, który już po pierwszym użyciu mega pozytywnie mnie zaskoczył. Dlatego dziś postanowiłam Wam pokazać nowość w mojej pielęgnacji a mianowicie różany olejek do mycia twarzy marki Bielenda. Zapraszam do czytania  ;) 




Od producenta 

Preparat w formie hydrofilnego olejku przeznaczonego do oczyszczania i mycia skóry twarzy. Zawiera połączenie substancji myjących, olejku z owoców róży, kwasu hialuronowego oraz kompleksu witamin C+ E o działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed skutkiem zanieczyszczeń środowiskowych. Lekka olejowa formuła zamieniająca się pod wpływem wody w piankę, rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia podatne na działanie tłuszczu i wody: zmywa makijaż, upłynnia sebum, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i odświeża ją. Olejek daje efekt miękkości, wygładzenia, nie obciąża skóry, nie ściąga naskórka, nie wysusza go i nie narusza jego naturalnej bariery ochronnej, dba o skórę i pielęgnuje ją. Produkt nie zawiera SLS i SLES. Testowany dermatologicznie. Ewentualny osad jest wynikiem użycia naturalnych składników.

W serii różanej znajdziemy również kojącą wodę różaną 3w1, multifazowe serum różane z formułą nawilżająco - kojącą, różany olejek do twarzy i kojąco - nawilżający krem różany. 


Pojemność: 140 ml 

Cena: ok 18 zł


Skład

Paraffinum Liquidum (Mineral oil), Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja (Soybean) Oil, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Ethylhexyl Stearate, Rosa Canina (Fruit) Oil, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Acid,Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Limonene.




Tak jak wspomniałam na początku posta jest to genialny olejek, z którym polubiłam się już po pierwszym użyciu. Niestety pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy patrząc na skład to parafina na pierwszym miejscu. U niektórych kosmetyki z parafiną wywołują zapychanie skóry natomiast u siebie nic takiego nie zauważyłam. Olejek mnie nie zapycha ani nie spowodował żadnego wysypu niespodzianek na twarzy. Konsystencja olejku jest dość wodnista. Łatwo rozprowadza się na skórze a w kontakcie z wodą tworzy bardzo lekką i delikatną piankę. Ja używam go wieczorem przede wszystkim do zmywania makijażu i z tym radzi sobie świetnie. Po chwili wmasowania olejku w skórę zmywam go z twarzy i wycieram buzię jednorazowym ręczniczkiem. Całą czynność powtarzam dwa razy, tak by dokładnie pozbyć się makijażu. Po całym zabiegu cera jest bardzo dobrze oczyszczona, gładka, mięciutka i przyjemna w dotyku. Nie wysusza jej,a wręcz przeciwnie daje uczucie nawilżenia. Co do zapachu... tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Bardzo delikatny i przyjemny powiedziałabym nawet, że lekko wyczuwalny. Nie za mocny, nie zbyt chemiczny, dla mnie w sam raz :)

Podsumowując jestem z tego kosmetyku bardzo zadowolona. Świetny produkt za naprawdę niską cenę. Oczyszcza, zmywa makijaż a do tego pozostawia skórę gładką i promienną. 


Znacie już różany olejek do mycia twarzy od Bielendy? A może macie swoje ulubione produkty do oczyszczania? Koniecznie piszcie w komentarzach! :)



Jak wcierać wcierki? Moje ulubione sposoby aplikacji wcierek.

Jak wcierać wcierki? Moje ulubione sposoby aplikacji wcierek.
Pamiętacie post w którym pisałam dlaczego warto używać wcierek do skóry głowy klik ? Dziś chce Wam opowiedzieć jakie są moje ulubione sposoby na ich dokładną aplikację. Najczęściej polecaną metodą na stosowanie wcierek jest ich aplikowanie na skórę głowy bezpośrednio z buteleczki. A co jeśli butelka nie posiada wygodnego aplikatora lub posiada taki, przez który produkt ląduje na naszych włosach zamiast na skórze głowy? Czytajcie dalej! :)



Opuszki palców
Najprostszym sposobem nałożenia jakiegokolwiek płynu na skórę głowy będą nasze palce i dłonie. Wylewamy odrobinę wcierki na rękę i opuszkami palców nanosimy bezpośrednio na skórę głowy. Nie jest to jednak mój najulubieńszy sposób bo duża część płynu po prostu się marnuje a cały proces bardzo długo trwa. Jeśli jednak nie mam przy sobie żadnego z poniższych narzędzi pomocniczych wtedy pozostają mi własne dłonie :)




Strzykawka
Na pomysł strzykawki wpadłam czytając bloga jednej z dziewczyn. Pomyślałam wtedy, że to genialny pomysł i koniecznie muszę spróbować. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i teraz najczęściej korzystam z tego sposobu. Strzykawką zasysamy porcję płynu (u mnie jest to zwykle około 5 ml), przykładamy do skalpu i dozujemy bezpośrednio na skórę głowy. W ten sposób nie brudzimy wszystkiego dookoła i nic się nie marnuje. 




Butelka z dozownikiem
Ten sposób również jest szybki i bardzo wygodny. Ja wykorzystuje buteleczkę po wcierce z Joanny. Wystarczy przelać ulubioną wcierkę do buteleczki i za pomocą aplikatora dozować płyn bezpośrednio na skórę głowy. Dzięki takiej buteleczce nic nam nie wycieknie i nie zabrudzi otoczenia. Dodatkowo posiada ona także zatyczkę, więc płyn nie będzie się z niej wylewać.    




Kroplomierz/pipeta
Użycie takiego kroplomierza jest dziecinnie proste. Wystarczy zanurzyć rurkę we wcierce, nacisnąć gumową część i zassać płyn poprzez puszczenie balonika. Przyłożyć do skóry głowy i powoli poprzez ściskanie balonika dozować odpowiednią ilość płynu na głowę. Ten sposób sprawdza się genialnie przy wcierkach robionych samemu w domowym zaciszu. Pipeta pozwoli nam nabrać tyle płynu ile potrzebujemy i w wygodny sposób nałożyć na skalp.




Buteleczka z atomizerem
Zapewne każda z nas posiada w domu taką buteleczkę i każda zna jej formę obsługi więc nie będę tutaj opisywać w jaki sposób ona działa. Taka buteleczka powinna rozpylać zawartość na jak najmniejszą powierzchnię tak aby nie marnować wcierki niepotrzebnie i zamiast na skalpie lądować na naszych włosach. Moim zdaniem taka aplikacja jest łatwa ale nie do końca skuteczna bo większość produktu może się zmarnować. Jednak od czasu do czasu i ja korzystam z tej metody ;) 





Pamiętaj: Przed nałożeniem w wybrany przez nas sposób wcierki dokładnie rozczesz włosy. Gdy cała głowa zostanie pokryta należy zrobić 3-4 minutowy masaż opuszkami palców, masażerem lub szczotką. Wmasowanie wcierki w skórę jest niezbędne, by mogła ona efektywnie zadziałać. Taki masaż pobudza ukrwienie w skórze głowy i wtłacza kosmetyk w cebulki włosowe.

Ja do tego celu najczęściej używam specjalnego masażera do skóry głowy, kupionego za grosze :)




A jaki jest Wasz ulubiony sposób na aplikowanie wcierek? Koniecznie piszcie w komentarzach! :)





Węgierska wcierka BANFI HAJSZESZ - czyli ostatnie włosowe odkrycie!

Węgierska wcierka BANFI HAJSZESZ - czyli ostatnie włosowe odkrycie!
Dziś przychodzę do Was z moim ostatnim włosowym odkryciem, jakim jest wcierka do włosów Banfi. Chyba najlepszy produkt tego typu z jakim miałam do czynienia. Na powstrzymanie wypadania poleca ją naprawdę wiele osób. Jesteście ciekawi mojej opinii? Zapraszam do czytania dalej! :)




Bánfi tonik do włosów jest najpopularniejszym produktem Herbaria Zrt. już od 25 lat. Skutecznie ogranicza wypadanie włosów i pobudza cebulki włosów do aktywności. Działanie toniku zostało udowodnione na drodze testów klinicznych.
Bánfi tonik do włosów jest naturalnym preparatem roślinnym. Sugerowany czas stosowania to 3-6 miesięcy.
Dzięki regularnemu stosowaniu ograniczenie wypadania włosów jest zauważalne już po 4-6 tygodniach, natomiast przyspieszony wzrost włosów po 3-4 miesiącach.
Stosowanie: Przynajmniej raz w tygodniu. Głowę należy uprzednio umyć szamponem, następnie równomiernie rozprowadzić po wilgotnej skórze i powoli wcierać. Po 20-40 minutach głowę należy spłukać wodą, ponownie umyć szamponem i wysuszyć. 

Skład: 

Cochlearia Armoracia Extract, Brassica Alba (and) Juniperus Communis (and) Origanum Majorana Extract, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Citric Acid, Aqua, Cinnamyl Alcohol, Hydroxi Citronellal, Benzyl Salicilate, Geraniol, 2-(4-tert-Butilbenzil)-Propionaldehyde, Benzyl Benzoate, Citronellol, Hexyl Cinnamaldehyde.



A teraz trochę mojej opinii...

Kilka tygodni temu, patrząc na swoje włosy w lustrze uznałam, że przydałoby zadbać o swoją skórę głowy i przyspieszyć troszkę porost włosów. Niewiele myśląc wpisałam w wyszukiwarkę sklep Napięknewłosy.pl i tak oto trafiłam na wcierkę Banfi. Patrząc na skład - swoją drogą naprawdę ciekawy (ekstrakt z chrzanu, majeranku oraz jałowca), produkt po kilku dniach wylądował u mnie ;)
Pierwsze przed czym muszę was ostrzec to to, że produkt okropnie śmierdzi. Mogłabym porównać ten zapach hmm.. do kiszonych ogórków? :D Więc jeśli któraś z Was chciałaby pachnieć ogórkami kiszonymi to polecam! 
Ja używałam jej standardowo tak, jak każdą inną wcierkę czyli po myciu głowy (nie tak jak zaleca producent).
Pierwsze efekty działania wcierki dostrzegłam po trzech - czterech tygodniach, kiedy na jakiś czas zrobiłam przerwę w jej używaniu. Włosy zaczęły rosnąć jak szalone a do tego wysyp małych "baby hair" (taki, że nie mogłam sobie z nimi poradzić :D). Włosy w ciągu dwóch miesięcy zdecydowanie się poprawiły. Szkoda, że nie zanotowałam ile w ciągu tego czasu urosły. Na plus jest także jej wydajność, mnie zostało jeszcze pół butelki a sięgam po nią przynajmniej trzy razy w tygodniu. Jedynym minusem zdecydowanie jest zapach i to, że wcierka nie posiada wygodnego aplikatora. Ja zazwyczaj sięgam po strzykawkę i za jej pomocą dokładnie aplikuję wcierkę na skórę głowy. 
Podsumowując działanie wcierki jest świetne! Bardzo polecam osobom, które chcą zagęścić czuprynę i zadbać o swoją skórę głowy :)

Znacie wcierkę Banfi Hajszesz? A może moja opinia sprawiła, że zaciekawiłam Was tym produktem? Śmiało piszcie w komentarzach! :)










OCTENISEPT - odkrycie lata! Jeden lek na wiele problemów.

OCTENISEPT - odkrycie lata! Jeden lek na wiele problemów.
Opryszczka, trądzik, odparzenia, rany, odciski...  Octenisept to najlepszy produkt, który pomoże na wiele problemów. A to tylko niewielka część jego możliwości. Chcecie dowiedzieć się co to za specyfik? Zapraszam do czytania dalej! :)



Co to jest Octenisept?

Preparat przeznaczony do krótkich zabiegów odkażających związanych z raną, błoną śluzową i graniczącą z nią skórą, przed zabiegami diagnostycznymi i operacyjnymi w dermatologii, przy pielęgnacji ran i szwów pooperacyjnych.
W infekcji miejscowej wykazuje szerokie spectrum działania obejmujące zarówno bakterie w tym gronkowca złocistego opornego na antybiotyki, czy bakterie z grupy Eterobakteriace. Działa skutecznie na grzyby i drożdżaki, pierwotniaki ważne z punktu widzenia ginekologii, oraz wirus opryszczki.
To preparat bez recepty, w formie sprayu. Posiada bardzo szerokie spectrum działania. Można go stosować na rany, błonę śluzową i skórę. Wszelkie zmiany bardzo szybko się goją i stają się mniej zaognione. Co najlepsze nie zawiera alkoholu, jest bezzapachowy, nie brudzi ubrań i bardzo szybko się wchłania. 




Opryszczka, pękające kąciki, zajady
Często miewam problemy z opryszczką i doskonale wiem, jakie to uciążliwe. Nawet specjalistyczne maści nie działały tak szybko jak przedstawiony wyżej spray. Octenisept zawiera substancję, która leczy zakażenia opryszczką wargową, a także przynosi ulgę przy pękających kącikach i doskonale przyspiesza gojenie zajadów. Gdy tylko poczuję delikatne mrowienie, świadczące o tym, że na moich ustach pojawi się opryszczka od razu sięgam po ten spray. 

Wysypka i trądzik
Octenisept na pewno przyda się osobom, które zmagają się z trądzikiem lub tzw. "kaszką" na twarzy. Wystarczy kilkukrotne przemycie skóry tym specyfikiem i w kilka dni problem znika. Na stronie producenta możemy dowiedziemy się, że pomocny okaże się po zabiegach kosmetycznych takich jak peeling chemiczny, a także przy pielęgnacji tatuaży lub piercingu. 

Rany, skaleczenia
Można nim przemywać rany i skaleczenia, o które latem nie trudno. Warto zabrać go ze sobą szczególnie na wakacje gdzie narażeni jesteśmy na różnego rodzaju upadki podczas jazdy na rowerze, rolkach czy przy uprawianiu innych sportów. 

Ukąszenia owadów
Lato to okres gdzie większość czasu spędzamy na dworze. Komary lub inne owady skutecznie uprzykrzają nam wieczory spędzane na świeżym powietrzu. Zbawieniem może okazać się Octenisept, który świetnie łagodzi spuchnięte miejsca po ukąszeniach owadów. 

Podrażnienia i ranki po goleniu 
Produkt może przydać nam się, jeśli borykamy się ze stanami zapalnymi po goleniu. Wystarczy spryskać nim skórę od razu po depilacji  i nie ma mowy o żadnym podrażnieniu czy czerwonych krostkach. Od kiedy go stosuję, mogę depilować skórę nawet najgorszą maszynką bez ryzyka podrażnień. 

Ból gardła, pleśniawki, afty
Octenispet można stosować w przypadku bólu gardła. Jest też niezastąpiony przy aftach, pleśniawkach a także nadżerkach spowodowanych noszeniem aparatu ortodontycznego. 

Otarcia, odciski
Odciski i otarcia to chyba jeden z najczęstszych letnich problemów, który dotyka każdą z nas po zakupie nowej pary butów. Kiedy na moich stopach pojawi się nowy odcisk (a zdarza się to często), Octenisept szybko przynosi ulgę a otarcia znikają w ekspresowym tempie. 

To tylko część problemów, z którymi można sobie radzić za pomocą tego leku. Jeśli jesteście ciekawe na co jeszcze może pomóc Octenisept to zerknijcie na stronę producenta - klik. Tam znajdziecie mnóstwo innych zastosowań, które pominęłam w poście. Zdecydowanie watro go mieć w swojej wakacyjnej kosmetyczce, zwłaszcza, że nie kosztuję dużo, jest dostępny bez recepty i działa na naprawdę wiele problemów. 

Zaciekawił Was ten produkt? A może któraś z Was już go próbowała? :)






Jak farbuję swoje włosy? Wszystko o farbowaniu włosów blond.

Jak farbuję swoje włosy? Wszystko o farbowaniu włosów blond.
Jedna z Was - moich stałych czytelniczek poprosiła mnie o to abym opowiedziała dokładnie czym farbuję swoje blond włosy. Więc dziś postaram się wyjaśnić w jaki sposób, bez użycia rozjaśniacza tworzę na swoich włosach piękny, neutralny blond. Ciekawe? Zapraszam do lektury ;)



Zacznijmy od tego czego potrzebujemy:
1. Farbę (w moim przypadku Alfaparf Evolution of the Color 11.11)
2. Aktywator (ja akurat mam Matrix Creme Oxydant 12%)
3. Nanoplex kuracja regenerująca podczas koloryzacji (opcjonalnie)
4. Szczotka lub grzebień z szeroko rozstawionymi zębami
5. Plastikową miseczkę
6. Pędzelek z plastikowym trzonkiem do mieszania farby i rozprowadzania gotowej mieszanki na włosach
7. Stary ręcznik


KROK 1. Wykonanie próby uczuleniowej
Przed rozprowadzeniem farby na włosach należy wykonać próbę uczuleniową. W tym celu rozprowadzamy niewielką ilość farby na zgięciu łokcia, po kilku minutach zmywamy i czekamy 48 godzin. Jeśli w tym czasie nie wystąpi na skórze reakcja alergiczna (wysypka, pieczenie, świąd). można przystąpić do farbowania włosów.

KROK 2. Przygotowanie włosów do koloryzacji
Włosy przed koloryzacją powinny być lekko przetłuszczone, czyli pokryte cienką warstwą wydzieliny gruczołów łojowych, która ochroni włosy i skórę głowy przed szkodliwym działaniem farby. Nie myjemy włosów tuż przed koloryzacją ale za to dokładnie je szczotkujemy. Dzięki szczotkowaniu pozbędziemy się z włosów kurzu i resztek kosmetyków. 

KROK 3. Przygotowanie farby
Tuż przed farbowaniem łączymy farbę z aktywatorem w taki sposób aby powstała jednolita masa. Oba produkty należy połączyć we właściwej proporcji (1:2) - tylko wtedy mieszanka będzie miała odpowiednią konsystencje i zapewni włosom właściwy kolor. Do miseczki z farbą dodajemy nanoplex 1 i gotowe. Jeśli farba nie zostanie wykorzystana, należy ją wyrzucić. 

KROK 4. Rozprowadzanie farby na włosach
Najpierw dzielimy włosy na 4 sekcje zaczynając od środka głowy od czoła do karku i kolejny od jednego ucha do drogiego. Każdą z czterech sekcji podpinamy plastikową spinką. W ten sposób możemy przejść do nakładania farby. Mieszankę rozprowadzamy na odrostach: najpierw pokrywamy włosy wyrastające nad karkiem, następnie te wokół uszu a kończymy na szczycie głowy. Jeśli włosy są siwe, rozpoczynamy od miejsc w których siwizny jest najwięcej. 
Po nałożeniu farby nie przykrywamy włosów folią ani ciasno ich nie związujemy!

KROK 5. Trzymanie farby na włosach
W przypadku farby Alfaparf czas pozostawienia farby na włosach wynosi 50-55 minut. Aby wyrównać końcówki i długość wyblakłych włosów należy emulgować w ostatnich 10 minutach czasu pozostawienia farby na włosach (ja pomijam ten krok). 
Czas trzymania farby liczymy od momentu całkowitego nałożenia produktu.

KROK 6. Zmywanie farby 
Zwilżamy włosy odrobiną ciepłej wody, a następnie masujemy przez 2-3 minuty aby powstała piana, co dodatkowo zwiększy intensywność koloryzacji. Potem dokładnie płuczemy włosy, masując skórę głowy aż do momentu, gdy woda będzie zupełnie czysta. 

Krok 7. Pielęgnacja po koloryzacji
Po dokładnym spłukaniu farby nakładamy nanoplex 2 na całe włosy, od nasady aż po końcówki i pozostawiamy na włosach na minimum 10 minut. Po tym czasie myjemy włosy szamponem, nakładamy ulubioną odżywkę i gotowe.


Co zauważyłam po kilku miesiącach stosowania farby Alfaparf? Przede wszystkim kondycja włosów! :) Mój odrost nie jest już tak puszysty jak za czasów rozjaśniacza. Jest za to bardziej gładki i niesamowicie lśniący! Jeśli więc od dawna rozjaśniamy swoje kosmyki a mamy problem z kruszącymi się włosami, nie możemy nad nimi zapanować mimo używania masek, masy silikonów, olejowania, zależy nam na domowym stworzeniu pięknego blondu - spróbujmy przejść z rozjaśniacza na farbę ;) 

*Jeśli nie mamy doświadczenia w samodzielnym farbowaniu swoich włosów lub nie czujemy się w tej kwestii zbyt pewnie, możemy wybrać się do fryzjera z zakupioną przez nas farbą i poprosić do o wykonanie tego za nas. 


Mam ogromną nadzieję, że powyższy post w czymś Wam pomógł i zaspokoiłam Waszą ciekawość na temat farbowania moich włosów. Koniecznie piszcie czy miałyście do czynienia z farbami Alfaparf! ;) 









Jak ochłodzić kolor włosów? Fiolet gencjanowy w roli głównej.

Jak ochłodzić kolor włosów? Fiolet gencjanowy w roli głównej.
Zbyt ciepły odcień włosów to zmora każdej blondynki. Jeśli farbujemy włosy zauważamy, że z biegiem czasu kolor potrafi wpadać w ciepłe tony. Ja osobiście bardzo nie lubię mieć na głowie "żółtka" i często szukam sposobów na ochłodzenie koloru. Sposób, który Wam dzisiaj pokażę przede wszystkim jest bezpieczny dla włosów i w żaden sposób nie wpływa na ich kondycję ( z pewnością nada się również do włosów ciemnych, które lubią wpadać w ciepłe tony). Zatem zapraszam do czytania dalej!  



Co to jest fiolet gencjanowy?

Fiolet gencjanowy to preparat w postaci roztworu wodnego 1% działającego antyseptycznie i osuszająco. Ponadto działa bakteriobójczo i znajduje zastosowanie w odkażaniu ran skórnych. Wskazania: dezynfekcja w stanach zapalnych skóry, ranach sączących i owrzodzeniach.
Kupimy go w każdej aptece za ok. 2-5zł/20g.
Skład: 1% fioletu gencjanowego, woda oczyszczona, 96% etanol. 



Gencjana a włosy...

W składzie gencjany znajduję się alkohol, jednak nie jest on tak szkodliwy jak inne produkty przeznaczone do ochładzania koloru np. szampony czy płukanki. Za jego pomocą ochładzamy, przygaszamy nasz obecny, zbyt ciepły odcień, oczywiście nie zmieniając przy tym wyjściowego poziomu jasności a zmieniamy tylko odcień z cieplejszego na neutralny. Moim zdaniem gencjana to idealny produkt, który nie przesusza, pozostawia włosy w dobrym stanie, pięknie ochładza kolor i pozwala na kontrolowanie intensywności barwienia :)  Warto jednak pamiętać, że zastosowanie gencjany służy jedynie drobnej korekcie koloru, który i tak z czasem się wypłukuję więc należy powtarzać czynność według potrzeby. 

*Uwaga: Gencjana jest niesamowicie intensywnym fioletem, który barwi wszystko co napotka na swojej drodze. Zachowujmy więc ostrożność po odkręceniu buteleczki! :)

Dolne partie włosów, końcówki, mają największą tendencję do zabarwiania na fioletowy odcień ponieważ są najstarsze, przesuszone i poniszczone. Jeśli po zastosowaniu maski nie zauważymy żadnych efektów, ostrożnie zwiększamy ilość dodanej gencjany przy kolejnym myciu. 




Mój ulubiony sposób na ochładzanie włosów gencjaną.

Czego potrzebujemy?
  • małą miseczkę,
  • drewnianą wykałaczkę,
  • naszą ulubioną, nawilżającą maskę do włosów,
  • ulubiony olej (opcjonalnie),
  • roztwór wodny fioletu gencjanowego.
Do miseczki przekładamy odpowiednią dla siebie ilość maski w zależności od długości włosów (ja przekładam zazwyczaj 2 łyżki stołowe) i dodajemy łyżkę dowolnego oleju (przeważnie dodaje taki, który mi się nie sprawdził a chce zużyć). Teraz czas na gencjanę. Dodajemy jej naprawdę niewiele, za pomocą drewnianej wykałaczki (ja dodaję około 1 kroplę). Całą miksturę dokładnie mieszamy tak aby uzyskać w pełni jednolity, fioletowawy kolor. Mieszankę dokładnie rozprowadzamy na suchych lub lekko wilgotnych włosach, rozczesujemy, tak by produkt dotarł do każdego włosa, nakładamy foliowy czepek i ręcznik. Ja zostawiam taką mieszankę na około pół godziny po czym myję włosy jak zwykle :)  





Dzięki takiej domowej maseczce mamy pewność, że nasze włosy w żaden sposób nie ucierpią a zyskają przepiękny, chłodnawy odcień. Efekt widoczny jest już po pierwszym użyciu i utrzymuję się przez kilka kolejnych myć.



A Wy kochane stosujecie gencjanę? Jak się u Was sprawdza? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Copyright © 2016 MyBlondHair , Blogger