Moje pierwsze "Kremowanie Włosów".

Moje pierwsze "Kremowanie Włosów".
Kremowanie włosów? Na pierwszy rzut oka może wydawać się to dziwne. Jednak jest to świetna alternatywa dla osób, które nie do końca polubiły się z olejowaniem. Czym jest kremowanie? O tym przeczytacie w dalszej części posta, zapraszam :) 





Czym jest kremowanie?
Jest to metoda niczym nie różniąca się od olejowania. Jedynie produkt, którego używamy się zmienia. Mogą być to kremy do twarzy, balsamy do ciała jak i kremy do rąk - pamiętajmy o tym, aby były to produkt o dobrym składzie, zawierać nie tylko oleje ale także inne substancje nawilżające. Produkt nakładamy tak jak olej: na całą noc, parę godzin lub parędziesiąt minut. Kremować włosy można zarówno wtedy gdy są suche jak i wtedy gdy są mokre, wszystko robimy dowolnie według uznania i potrzeb. 



Dla kogo kremowanie?
Szczególnie dla włosów puszących się, suchych i łamliwych. Dla tych z Was, którym olejowanie nie służy lub nie lubicie tego robić. Z kremem dużo trudniej przesadzić niż z olejem, jest łatwiejszy w użytkowaniu i zdecydowanie łatwiej się go zmywa. Ponadto kremowanie jest o wiele tańszym zamiennikiem olejowania. 




Jaki był mój pierwszy raz z kremowaniem?
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o czymś takim jak kremowanie włosów, byłam negatywnie nastawiona. Pomyślałam wtedy, że ta metoda na pewno się u mnie nie sprawdzi. Jednak kilka dni temu, chcąc zadbać o swą czuprynę przed kolejnym farbowaniem, przypomniałam sobie o kremowaniu i tak oto na ładnych kilka godzin na mojej głowie wylądował kokosowy balsam do ciała od Palmer's. Tylko on w mojej łazience wydał się na tyle ciekawy, bym mogła go użyć na swoje włosy. Późnym popołudniem umyłam skórę głowy szamponem oczyszczającym Green Pharmacy, nałożyłam na kilka minut odżywkę Matrix Oil Wonders Volume Rose i zabezpieczyłam końce serum Loreal Mythic Oil. 


Włosy po kremowaniu prezentowały się następująco: 









Podsumowując kremowanie dało u mnie świetny efekt widoczny gołym okiem. Włosy niezwykle miękkie, błyszczące, dociążone i ogólnie prezentują się znacznie lepiej. Choć po kokosie spodziewałam się puchu (bo właśnie tak dzieję się u mnie po oleju kokosowym), tak w tym przypadku nic takiego nie miało miejsca. Jestem mega zadowolona i myślę, że przynajmniej raz w tygodniu będę fundowała moim włosom takie spa w postaci kremowania :)

A jak to jest u Was? Wolicie olejowanie czy kremowanie? Koniecznie napiszcie w komentarzach!  

HAIRVITY - podsumowanie trzymiesięcznej kuracji

HAIRVITY - podsumowanie trzymiesięcznej kuracji
Moja trzymiesięczna kuracja tabletkami Hairvity właśnie dobiegła końca. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z tymi suplementami, dokładnie przedstawiłam Wam opinie producenta oraz pokazałam skład suplementu (zajrzyjcie tutaj). Jakie więc są moje odczucia oraz efekty na włosach po trzech miesiącach stosowania? Zapraszam do czytania!





HAIRVITY EFEKTY

Moja kuracja tabletkami Hairvity trwała łącznie trzy miesiące. Przyznaję bez bicia, że podczas tego czasu miałam małą przerwę w ich zażywaniu a to dlatego, że zwyczajnie zapomniałam ich zamówić na czas. 
Suplement zamknięty jest w niebieskich kapsułkach o dość sporej wielkości. Trochę obawiałam się, że połykanie ich sprawi mi problemy, jednak dzięki śliskiej powłoczce bez problemu się je połyka. Stosowałam się zgodnie do zaleceń producenta czyli połykałam po 2 tabletki każdego dnia. 
A co w kwestii efektów, bo chyba to interesuję Was najbardziej?
Powiedziałabym, że jest dobrze. Włosy po preparacie rosły nieco szybciej, ale nie był to jakiś gigantyczny przyrost (koło 1,5-2 cm na miesiąc). Zaskoczyło mnie to jak włosy zagęściły się przy nasadzie głowy. Pojawiło się mnóstwo "baby hair" przez co włosów jest optycznie więcej. A co z wypadaniem? Ograniczyło się do minimum i wyraźnie widać, że przy czesaniu wypada ich minimalna ilość. W samej kondycji włosów na długości niestety nie widzę większych zmian, którymi mogłabym się pochwalić



PODSUMOWUJĄC

Powiem szczerze, że przykładałam spore nadzieje w tym preparacie i nie zawiodłam się ;) Efekty są zauważalne i jak najbardziej mnie satysfakcjonują. Hairvity przede wszystkim polecam osobom, które chcą zagęścić swoje włosy i którym zależy na szybkim ich zapuszczeniu. Myślę, że warto w nie zainwestować i o efektach przekonać się samemu :) 





Miałyście do czynienia z tym suplementem ? Koniecznie zostawcie komentarz! :)

DIY czyli jak zrobić własny olej w domowym zaciszu?

DIY czyli jak zrobić własny olej w domowym zaciszu?
Dziś przychodzę do Was z tematem, który być może zainteresuje wszystkie wielbicielki olejowania włosów, twarzy jak i ciała. Postanowiłam zatem wziąć się do pracy i zdradzić Wam pewien bardzo prosty przepis a mianowicie na własny, domowy olej. Jak co roku, latem wyrasta mnóstwo ziół i roślin, które można znakomicie wykorzystać w domowym przemyśle kosmetycznym. Ciekawe? Czytajcie dalej! 



Czego potrzebujemy?

  •  szklanka oleju ( np: rzepakowy, lniany, oliwa z oliwek)
  •  szklanka suszonych bądź świeżo zerwanych kwiatów ( np: róża, lawenda, nagietek, bez, fiołki)
  •  miseczka, butelka lub słoik

Sposób przygotowania:

Wybrane przez nas kwiaty przekładamy do miseczki i zalewamy szklanką oleju. Następnie wszystko dokładnie mieszamy i gotujemy w kąpieli wodnej około 1-2 godziny. Po wystygnięciu całość przepuszczamy przez sitko i gotowy olej przelewamy do szklanego, ciemnego słoiczka. Na koniec możemy też dodać 1% wit. E by zakonserwować nasz olej na dłużej. 
Uwaga: Należy pamiętać, że tak przygotowany olej trzymamy w ciemnym i chłodnym miejscu, nie dłużej niż 2-3 tygodnie. 




Moim ulubionym zdecydowanie jest olej z nagietka. W ten sposób przygotowany olej nagietkowy jest niesamowitym kosmetykiem, szczególnie dla skóry suchej i podrażnionej. Nie musimy kupować drogich, pełnych chemii i konserwantów kremów i balsamów. Możemy użyć własnej produkcji olejku o niesamowitych właściwościach ;) 


Przygotowujecie czasem oleje własnej roboty? A może macie inne ciekawe patenty na ziołowe kosmetyki? Śmiało zostawcie komentarz! :)

Idealne produkty do oczyszczania twarzy? Himalaya Herbals peeling i maska z miodli indyjskiej.

Idealne produkty do oczyszczania twarzy? Himalaya Herbals peeling i maska z miodli indyjskiej.
Oczyszczanie skóry twarzy jest podstawową czynnością pielęgnacyjną, dzięki której z powierzchni skóry znikają martwe, zalegające komórki naskórka a pory skóry zostają zwężone. Produkty Himalaya Herbals to typowe produkty do oczyszczania twarzy, które namiętnie testuję i mam już wyrobione kilka zdań na ich temat. Ciekawe? Zapraszam do czytania dalej! 




Purifying Neem Mask - maska oczyszczająca z miodli indyjskiej

Antybakteryjna maska oczyszcza skórę, zapobiega powstawaniu oraz nawrotom wyprysków i zaskórników. Reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza zatkane pory skóry. Odmładza i ujędrnia cerę, przywracając  jej naturalny blask. Miodła indyjska znana ze swoich przeciwbakteryjnych właściwości pomaga pozbyć się trądziku. W połączeniu z kurkumą skutecznie eliminuje bakterie wywołujące trądzik. Ziemia futerska daje uczucie przyjemnego chłodu i wygładza skórę.
Sposób użycia: Nanieś równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy i szyi omijając delikatne okolice oczu. Pozostaw do wyschnięcia na 10-15 minut. Stosuj raz lub dwa razy w tygodniu.
Pojemność: 75 ml
Cena: 12.99 zł

Skład: 
Aqua, Kaolin, Melia Azadirachta Leaf Extract, Propylene Glycol, Bentonite, Fuller’s Earth, Curcuma Longa Root Extract, Fragrance, Sodium Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin, Xanthan Gum, Sodium Propylparaben, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Lauryl Sulfate. 





Purifying Neem Scrub - peeling do twarzy z miodli indyjskiej 

Oczyszczający peeling z miodli indyjskiej do cery normalnej i tłustej. Peeling do twarzy Himalaya ma działanie oczyszczające i złuszczające. Granulki pestek moreli delikatnie ścierają z powierzchni skóry twarzy wszelkie zanieczyszczenia, usuwając martwe komórki i zaskórniki. Miodła indyjska znana ze swoich właściwości przeciwbakteryjnych oczyszcza zatkane pory i reguluje wydzielane sebum, pozostawiając skórę czystą i świeżą. Hipoalergiczny. Testowany dermatologicznie.
Główne składniki: miodła indyjska, morela, kurkuma.
Sposób użycia: Peeling nałożyć na zwilżoną skórę twarzy i szyi,omijając okolice oczu. Delikatnie okrężnymi ruchami wmasowywać przez 1 minutę. Następnie spłukać i osuszyć skórę twarzy. Stosować 2-3 razy w tygodniu.
Pojemność: 75 ml
Cena: 12.99 zł

Skład:
Aqua, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Caprylic/ Capric Triglyceride, Polethylene, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Parfum, Carbomer, Phenoxyethanol, Pronus Armeniaca Seed Poder, Sodium Hydroxide, Tocopheryl Acetate, Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Disodium EDTA, Melia Azadirachta Leaf Extract, Curcuma Longa Phizone Extract, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linaloo, Citronellol.




Himalaya Herbals to marka kosmetyków tworzonych z naturalnych składników przede wszystkim ziół i minerałów. O ile słyszałam wcześniej o tej marce, tak nie stosowałam jeszcze ich kosmetyków. Jako, że moja cera przechodziła trudny okres postanowiłam je kupić i zacząć testowanie. Na pierwszy ogień poszła maska oczyszczająca. Jej zielona, nieco bagienna barwa i lekko ziołowy zapach to nic w porównaniu do działania. Ma w sobie delikatne drobinki, które najbardziej czuć podczas zmywania i można wykonać nimi delikatny peeling. Nałożona na twarz stopniowo zasycha, podobnie jak inne maski glinkowe. Po zmyciu maski czuć niesamowite oczyszczenie! Skóra jest lekko rozjaśniona, zmatowiona a drobne krostki mniej widoczne. W żaden sposób nie zauważyłam ściągnięcia ani podrażnienia. Dla mojej skóry, skłonnej do trądziku jest świetna. Używam jej przeważnie raz w tygodniu. 
Peeling natomiast ma za zadanie oczyścić skórę i przygotować ją przed nałożeniem maseczki. Mnie niesamowicie przypadł do gustu. Małe zielone kuleczki i drobinki pestek moreli bardzo przyjemnie masują twarz, usuwając z niej wszelkie zanieczyszczenia. Skóra po jego użyciu jest niesamowicie mięciutka, nawilżona i odświeżona. Pory są dobrze oczyszczone, koloryt skóry wyrównany a twarz jest idealnie przygotowana na przyjęcie kolejnych etapów pielęgnacji. Używam go z przyjemnością, najczęściej 2-3 razy w tygodniu.


Podsumowując oba produkty niesamowicie przypadły mi do gustu. W oczyszczaniu mojej skóry i łagodzeniu zmian trądzikowych sprawdzają się świetnie. 

Znacie produkty Himalaya Herbals? A może macie swoje ulubione produkty do oczyszczania twarzy? Śmiało piszcie w komentarzach! :)
Copyright © 2016 MyBlondHair , Blogger