Loreal Mythic Oil - odżywczy olejek do włosów.

Loreal Mythic Oil - odżywczy olejek do włosów.
Silikonowe serum Loreal Mythic Oil  to produkt, który od samego początku skradł moje serce. Od dawna jestem wierna tylko i wyłącznie jemu. Jesteście ciekawe dlaczego tak polubiłam ten niesamowity olejek? Zapraszam do czytania dalej! :) 

L’Oreal Mythic Oil Nourishing Oil to pielęgnacyjny olejek zapewniający dogłębne nawilżenie każdego rodzaju włosów. Efekt ten możliwy jest dzięki zastosowanej w olejku innowacyjnej formule będącej połączeniem olejku z awokado i pestek winogron.
Olejek z awokado bogaty w witaminy A, B1, B2, D, a także kwasy tłuszczowe Omega 3 i Omega 6 sprawia, że włosy stają się idealnie odżywione i pełne blasku. Olejek z pestek winogron działa na pasma dyscyplinująco, dzięki czemu bez względu na warunki atmosferyczne cieszyć możesz się idealnie gładkimi i miękkimi włosami.
Lekka formuła olejku szybko się wchłania i nie obciąża nawet cienkich włosów.
Pojemność: 100ml
Cena: 50zł
Dostępność: Hairstore.pl





Skład produktu: 

Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, C12-15 Alkyl Benzoate, Persea Gratissima Oil (Avocado Oil), Vitis Vinifera Seed Oil (Grape Seed Oil), Limonene, Hexyl Cinnamal, Coumarin, Linalool, Butylphenil Methylpropional, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoate, Cinammyl Alcohol, Citronellol, Parfum/Fragrance.



Moja opinia:

Serum Loreal to jedno z najlepszych jakie kiedykolwiek używałam. Miałam je naprawdę długo bo około pół roku codziennego używania. Wczoraj zużyłam ostatnią krople i wiem, że na pewno kupię kolejną buteleczkę. Dlaczego? 
Przede wszystkim olejek ten w żaden sposób nie obciąża włosów. Trzeba by było nałożyć jakąś komiczną ilość, żeby włosy się przetłuściły. W żaden sposób nie skleja i nie strączkuje pasm. Sprawia, że końcówki wyglądają bardzo zdrowo. Ładnie zmiękcza włosy, nabłyszcza i wygładza. Nawet moja siostra, która włosy ma zupełnie inne niż ja była zachwycona. 
Wystarczą 1-2 pompki aby pokryć nim całe włosy. Dodatkowym plusem jest przyjemny zapach i wygodna buteleczka. Patrząc na skład znajdziemy w nim głównie silikony, olej z avocado, olej z pestek winogron oraz składniki zapachowe.
Cena olejku może wydawać się wysoka, jednak przeliczając to na pojemność i dużą wydajność koszt wcale nie jest taki duży. Jednym słowem jest to produkt, który już na zawsze pozostanie moim ulubieńcem! :) 

Podsumowując :

  • lekka, nieobciążająca formuła,
  • nawilża, wygładza i dyscyplinuje pasma,
  • przepięknie nabłyszcza,
  • przyjemnie pachnie,
  • idealny do każdego typu włosów.

A jaka jest Wasza opinia na temat odżywczego olejku Mythic Oil? A może macie swoich ulubieńców godnych polecenia? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Czy opalanie jest bezpieczne? Wady i zalety opalania.

Czy opalanie jest bezpieczne? Wady i zalety opalania.
Opalanie - jedni to kochają, inni nienawidzą. Większość z osób z utęsknieniem czeka na wakacje i słoneczną pogodę. Ja jestem jedną z tych osób, które wprost uwielbiają wylegiwać się na słońcu. Ale czy opalanie rzeczywiście jest dla nas bezpieczne? Dziś postaram się opowiedzieć Wam o tym, co zrobić aby opalanie było przyjemne i bezpieczne dla zdrowia :)



Na początek zaznaczmy, że opalanie nie jest dla wszystkich.

Powinny go unikać osoby cierpiące na:
  • uczulenie na słońce
  • stany zapalne skóry
  • bielactwo
  • nadwrażliwość na promienie ultrafioletowe
  • choroby serca, układu krążenia
  • tarczycę, epilepsję, choroby nerek
Poza tym przeciwwskazaniem do opalania są też liczne przebarwienia, niezagojone tatuaże, duże rany, niedawno przebyta operacja, znamiona barwnikowe. Unikaj słońca jeśli jesteś w ciąży, karmisz piersią, masz miesiączkę, gorączkę lub stan zapalny.


A teraz trochę o zaletach opalania... 

Większość ludzi nie jest świadoma tego, że promieniowanie UV może przynieść wiele korzyści naszemu organizmowi. Promienie UVB wpływają na syntezę witaminy D3, która wpływa na przyswajalność wapnia i fosforu. Wystarczy 20-30 min ekspozycji na słońcu aby zapewnić sobie niezbędną dawkę.
Ciekawostka: Witamina D3 wpływa również korzystnie na płodność. Naukowcy udowodnili, że witamina D pozytywnie wpływa na hormony płciowe u kobiet i mężczyzn, dlatego rozsądne korzystanie z opalania może pomóc w czasie starania się o dziecko. Słońce sprawia, że wzrasta libido u kobiet i mężczyzn. 


Jakie są zatem wady długotrwałego przebywania na słońcu?

Niestety, słońce ma także swoje ciemne strony. Jakie? Promienie UVA wnikają głęboko, docierając nawet do skóry właściwej, uszkadzając DNA komórek. Niszczą włókna kolagenu i elastyny a co za tym idzie nasza skóra szybciej się starzeje, staje się cienka i sucha. Zwiększają niebezpieczeństwo pojawienia się zmian nowotworowych i powodują plamy pigmentacyjne na skórze. Promienie UVB operują tylko na powierzchni skóry. Powodują jej zaczerwienienie i poparzenia słoneczne. Przyczyniają się także do powstania nowotworów skóry. Jeśli masz trądzik to opalanie nie jest wskazane. To mit, że opalanie wpływa dobrze na cerę trądzikową. Pod wpływem promieni słonecznych dochodzi do większego wydzielania sebum - tworzą się zaskórniki a w efekcie czego i trądzik. 


Jak opalać się bezpiecznie?

Aby zachować odpowiednią ochronę przed szkodliwymi promieniami niezbędne jest stosowanie odpowiednich filtrów ochronnych. Pamiętajmy nie tylko o ciele ale także o włosach. O tym w jaki sposób słońce niszczy włosy pisałam tutaj. Zatroszczmy się również o prawidłowe nawilżenie skóry. Takim nawilżaczem może być mleczko i balsamy do ciała. Dzięki nawilżeniu nasza skóra będzie wyglądać o wiele lepiej i dodatkowo zostanie zabezpieczona przed wysuszeniem i odwodnieniem spowodowanym działaniem słońca. 

Jak zachować opaleniznę? 

Aby jak najdłużej cieszyć się piękną opalenizną, należy przestrzegać kilku prostych zasad:
  • nakładać krem z filtrem grubą warstwą (szczególnie na twarzy),
  • wybrać odpowiedni krem do rodzaju swojej skóry,
  • nie przebywać na słońcu kiedy promieniowanie jest najsilniejsze,
  • zarówno przed i po opalaniu zapewnić skórze odpowiednie nawilżenie,
  • chronić oczy przed promieniami UV,
  • chronić usta, 
  • nie używać przed opalaniem kosmetyków na bazie alkoholu (mogą spowodować podrażnienie naskórka),
  • pierwszą warstwę kremu z filtrem nałożyć na około 20 min przed rozpoczęciem opalania.

Jak widać opalanie ma swoje wady i zalety. Znając wszystkie za i przeciw należy znaleźć złoty środek, dzięki któremu nie przedawkujemy z kąpielą słoneczną. Stosując się do powyższych zasad, na pewno zachowasz piękną opaleniznę, jednocześnie nie narażając skóry na szkodliwe działanie promieni słonecznych. 

A Wy tak jak ja kochacie opaleniznę i przebywanie na słońcu? Czy raczej unikacie go jak ognia? Koniecznie dajcie znać w komentarzu! :) 



MYDŁO CEDROWE - hit do włosów i ciała.

MYDŁO CEDROWE - hit do włosów i ciała.
Słyszałyście kiedyś o czymś takim jak mydełko cedrowe? To chyba jeden z lepszych w pełni naturalnych kosmetyków, jaki odkryłam jakiś czas temu i namiętnie do niego powracam. Przede wszystkim ma bardzo wszechstronne działanie - możemy myć nim zarówno włosy, całe ciało jak i twarz. Jesteście ciekawe tego cudeńka? Zapraszam do lektury! :) 




Mydło cedrowe Babuszka Agafia zawiera ekstrakty roślinne i oleje o właściwościach pozwalających zachować młodość ciała oraz siłę i blask włosów. 
Olej syberyjskiego cedru - jest źródłem witamin i mikroelementów, aktywnie regeneruje  uszkodzoną strukturę włosów, chroni przed szkodliwym wpływem promieniowania UV. 
Bażyna  bajkalska - zawiera flawonoidy, które sprzyjają odżywieniu skóry głowy i wzmocnieniu  cebulek włosowych.
Żywica sosnowa -  dzięki wysokiej zawartości olejków eterycznych, wzmacnia ochronne właściwości skóry.
Jagody czerwonego jałowca - bogate w kwasy organiczne, odżywiają i nawilżają.
Organiczny olej arniki - zawiera garbnik i witaminę C, zapobiega pojawieniu się łupieżu i wypadaniu włosów.
Mydlnica lekarska - jest naturalnym środkiem  myjącym.




Skład produktu:
Aqua, Pinus Sibirica Oil, Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Stearic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Empetrum Sibiricum Extract, Juniperus Oxycedrus Extract, Organic Arnica Montana Oil, Saponaria Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Tar, Cedrus Deodara Oil, Guaiacum Officinale Balm, Caramel, Chlorophylin Copper Complex, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid

Moja opinia:
Mydło Cerdowe Babuszki Agafii - cudowny kosmetyk, który znajduję w dużym, plastikowym, zakręcanym słoju. Formuła mydełka jest gęsta, przypominająca ciągnąca się żywicę, ale jednocześnie łatwa i przyjemna w aplikacji. W kontakcie z wodą tworzy obfitą ale delikatną piankę, która z łatwością daje się wypłukać. Patrząc na skład to idealny kosmetyk zarówno do mycia ciała, włosów jak i twarzy. Wiele różnych ciekawych ekstraktów roślinnych i olei. Ja przede wszystkim używam go do codziennego mycia włosów i muszę przyznać, że w tej roli sprawdza się genialnie. Moje włosy po umyciu tym cudeńkiem są delikatnie uniesione u nasady, błyszczące a skóra głowy w żaden sposób nie jest przesuszona. Dodatkowo zauważyłam, że wizualnie robi się ich więcej i lepiej się układają :)

Do mycia ciała również sprawdza się genialnie. Nie wysusza skóry oraz w żaden sposób jej nie podrażnia. Dodatkowo zostawia na skórze delikatną warstewkę ochronną. Genialnie się pieni dzięki czemu wystarczy niewielka ilość aby umyć całe ciało. 

A co z myciem twarzy? Wiecie, że to cudowne mydełko zawiera łagodniejsze substancje myjące niż niejeden żel czy pianka do mycia twarzy? Substancje te nie tylko myją ale także kondycjonują skórę. Moim zdaniem mydełko to sprawdzi się idealnie przy cerze tłustej, trądzikowej, skłonnej do wyprysków i podrażnień. W moim przypadku skóra twarzy jest delikatnie podrażniona ale myślę, że każdy powinien sprawdzić jego działanie na sobie. 

Ja uwielbiam to mydełko i nie wyobrażam sobie nie mieć go w swojej łazience. Tanie, wydajne i bardzo uniwersalne.

Dostępność: Sklepy zielarkie 
Pojemność: 300ml/około 20zł


A Wy używałyście lub używacie mydełka cedrowego? Jak się u Was sprawdza? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Moja Włosowa Historia: Włosy Ani

Moja Włosowa Historia: Włosy Ani
Dzisiaj mam dla Was drugą włosową historię - tym razem mojej czytelniczki Ani. Włosy Ani to jedne z najpiękniejszych włosów jakie widziałam! Myślę, że jej historia a także zdjęcia będą dla Was jak i dla mnie ogromną inspiracją i motywacją do dalszego zapuszczania. Zapraszam Was zatem do czytania i podziwiania pięknych blond włosów Ani! :) 




Siedząc teraz z  kubkiem kawy w ręku ciężko zacząć mi opowieść, która zmieniła moje życie. Tak, dobrze czytacie, przyrost włosów, mniejszy lub większy może mieć wpływ na czyjeś losy. Teraz postaram się przybliżyć historię mojej czupryny, która ze spalonej, nieukładającej się stała się porządną, schludną, nie przynoszącą wstydu. Zaczynamy…

Każda z nas ma jakieś marzenia, cele, aspiracje, dążenie, wyobrażenia. Ja zawsze chciałam być ładna. J Wiem, że może wydawać to się śmieszne, niedorzeczne, nie na miejscu. Ale jak to chcesz być ładna? Po co? Liczy się to co masz w głowie, a nie na głowie. Otóż to. Jako nastolatka byłam bardzo nieurodziwa, szkaradna, krzywa, krzywe zęby, najpierw pulchny dzieciak, potem chodzący szkielet. Miałam ogromne kompleksy, takie, że przed wyjściem z domu miałam ochotę założyć torbę na głowę. Tak się rozpisałam ale, nie o tym miała być mowa, wróćmy do włosów. Miałam ich zawsze dużo, ale były hmm… zwykłe. Długie, szare, mysie. Nie pasowały do mojej sinej karnacji (trupio-bladej jak kto woli), ciągle wyglądałam jak chora. Pamiętam, jak koleżanka, powiedziała mi: fuj, jakie Ty masz długie włosy xD

 Wraz z ukończeniem gimnazjum poleciałam do drogerii po pierwszy rozjaśniacz z Joanny. Jakie było moje zdziwienie, gdy wyszedł mi kolor a la kurczak z grilla. Żeby było śmieszniej nie starczyło mi go na całe włosy i te pod spodem zostały szare :D Wtedy jako dumna absolwentka, stwierdziłam, że na pewno jest to lepsze niż kolor natury. Byłam z niego zadowolona (strzelcie mi w łeb). Po dokładnie 5 tygodniach (pamiętam jak dziś) poprawiłam cały kolor farbą i wyglądało to znośnie. Kłaczki miały wtedy długość do połowy pleców, zaczęłam je sumiennie zapuszczać. Kupowałam im odzywki, maski, dbałam o nie jak o własne dzieci. Mimo codziennego prostowania, były w średniej kondycji. Jednak bez użycia narzędzia zbrodni, nie nadawały się na publiczny pokaz. Cały czas były rozjaśniane, prostowane, ale i dopieszczane pielęgnacją.  Przez ten cały czas tęsknie spoglądałam w kierunku, zdrowych, lekko falowanych włosów. Ja wtedy mogłam tylko o takich pomarzyć.




Pod koniec mojej kariery licealnej coś we mnie pękło- wyrzuciłam prostownicę, a wraz z nią (to rzecz, której żałuję do dziś) przestałam dbać o włosy. Wydawało mi się, że skoro nie katuję ich prostownicą, to już będą super zajebiste xD. W ten oto sposób musiały zostać ścięte do ramion. Czułam się jakby ktoś zabrał mi duszę. Myślicie pewnie, ze to był moment przełomu i zostałam wtedy swiętą włosomaniaczką? Nic bardziej mylnego. Włosy zostały pozostawione same sobie przez następny rok, przez który nie urosły ani o centymetr.

Zazdrość jest kobietą. Każda z nas zna to delikatne ukłucie, na widok czegoś, co ma inna, a my mieć nie możemy.  Moje serce zostało tak właśnie ukłute, gdy do wynajmowanego przeze mnie mieszkania wprowadziła się Karolina. Nazwijmy rzeczy po imieniu- Karolina była Boginią. Miała wszystko, głównie długie, kruczoczarne włosy, sięgające pasa. W tamtym momencie moja dusza umarła drugi raz. Raz pragnęłam obciąć ją na łyso, raz siebie xD Od tamtego dnia, każdej doby na mojej głowie ląduje maska, odżywka, olej lub inny specyfik :D Przeryłam internet w poszukiwaniu ratunku i w ten sposób jak większość w Was trafiłam na Anwen, Blondhaircare i Urodaiwłosy. Ratunek moich włosów zajął ok. 2 lata. Wtedy wyglądały znośnie. Pełnie zadowolenie osiągnęłam po pełnych 3 latach zmagań. Używałam wszystkiego co się dało. Teraz moja pielęgnacja jest dość minimalistyczna i oszczędna. Stosuję ojej kokosowy, lniany, maski kallosa, ziaji, szampony głównie ze sls, bo mam włosy oporne na mycie.  Podcinam je co pół roku. Aktualnie są średnioporowate i nie sprawiają problemów. Trzymajcie się ciepło i życzę pięknych włosów!










Serdecznie pozdrawiam,
Anna Kapiszka

Wszystko o Kallosach + moich 5 zastosowań maski Kallos.

Wszystko o Kallosach + moich 5 zastosowań maski Kallos.
Maski do włosów Kallos - chyba nikomu nie trzeba ich przedstawiać.  Od dawna, na dobre zagościły na mojej łazienkowej półce. Maski Kallos to jedne z lepszych produktów do pielęgnacji włosów jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek ich ceny do wielkości i bardzo dobrego działania. Dziś postaram się Wam o nich trochę opowiedzieć i podzielić się moimi ulubionymi sposobami na ich używanie ;)
Kallos – dostępne cenowo piękno z Węgier. Kallos, marka kosmetyczna pochodząca z Węgier, oferuje atrakcyjne cenowo i dobre jakościowo kosmetyki do profesjonalnej pielęgnacji włosów, twarzy, ciała i kosmetyki do makijażu. Marka Kallos została założona w 1978 r. przez Johna Kallosa, a dla tej rodzinnej firmy pracują także jego córki. Produkty tej marki są dziś popularne nie tylko na Węgrzech, ale także w wielu innych krajach nie tylko dzięki atrakcyjnym cenom, ale także dzięki wysokiej jakości oraz nowatorskim rozwiązaniom w obszarze designu i stosowanych składników. Marka Kallos opiera się również na niezawodności i elastyczności w podejściu do klientów i szerokim wachlarzu produktów, elastycznie reagującym na potrzeby rynku. Kosmetyki do włosów marki Kallos odpowiadają na potrzeby różnych rodzajów włosów i skóry głowy, oferując szeroką ofertę szamponów, odżywek, masek, olejków i produktów do stylizacji. Kosmetyki Kallos sprawiają, że włosy stają się gładkie, miękkie, błyszczące i zdrowe, a ponadto mają piękny zapach. Bardzo szeroka oferta kosmetyków do makijażu, obejmująca m.in. odżywki i olejki do paznokci, lakiery, tusze do rzęs, kredki, cienie do powiek, podkłady, pudry, korektory i róże, wyróżnia się dobrą jakością i zaskakująco niskimi cenami, podobnie jak produkty do pielęgnacji ciała. Żele pod prysznic, kremy regenerujące do rąk czy kremy nawilżające i odżywcze mleczka dostosowane są do każdego rodzaju skóry i zamknięte są w oryginalnych opakowaniach o ciekawym designie. W bogatej ofercie marki Kallos każdy znajdzie coś dla siebie.


Trochę o Kallosach.

Maski Kallos to produkty niedrogie i bardzo popularne. Do ich niewątpliwych zalet należy duża pojemność, wydajność, przyjemna budyniowa konsystencja i nieskomplikowane składy. Wszystkie maseczki mają bardzo zbliżone do siebie składy, różniące się jedynie kilkoma składnikami aktywnymi. Zawierają niewielkie ilości silikonów, dlatego też nie obciążają włosów.Która maska Kallos będzie najlepsza dla Twoich włosów? Oczywiście wszystko zależy od indywidualnych potrzeb naszych włosów. Maski można podzielić na trzy grupy: 

  • Emolientowe - działają odżywczo, pomagają utrzymać nawilżenie, wygładzają. Z reguły są one uniwersalne. Sprawdzają się w przypadku włosów wysokoporowatych, suchych i zniszczonych. Będą pomocne jeśli np. chcecie zadbać o zniszczone włosy po lecie. Rodzaje: Bluberry, Cherry, Banana, Multivitami, Color, Omega, Algae, Carota, Argan. 
  • Humektantowe - to produkty typowo nawilżające, które sprawdzają się na włosach suchych i odwodnionych. Rodzaje: Aloe, Honey.
  • Proteinowe - mają działanie regenerujące, a więc będą dobrym wyborem dla włosów mocno zniszczonych, rozdwajających się i łamiących. Nie można jednak przesadzić z ich częstotliwością i najlepiej używać je naprzemiennie z maską emolientową. Rodzaje: Pro-Tox, Keratin, Silk, Latte, Milk, Chocolate, Jasmine, Vanilla, GoGo Repair. 


Moje ulubione sposoby na ich używanie. 

1. Przed myciem solo - nie raz zdarzało mi się nakładać Kallosy przed myciem na suche lub lekko wilgotne włosy, zwłaszcza wtedy gdy skończył mi się ulubiony olej albo po prostu gdy go przy sobie nie miałam. Maskę zostawiałam na godzinkę lub dłużej po czym myłam włosy tak jak zwykle. Efekt? Niezwykle mięciutkie włosy (ale dosłownie tak miękkie, że nie mogę przestać ich dotykać)! 




2. Z olejem -  drugą ulubioną opcją jest mieszanie go z dowolnym olejem w proporcji 1:1. Gotową mieszankę nakładam na włosy, nakładam czepek, ręcznik i trzymam na włosach przez około godzinkę (czasem zdarza mi się trzymać taką mieszankę nawet całą noc). Po tym czasie myję głowę jak zwykle i nakładam ulubioną odżywkę. 



3. Z olejem i żółtkiem - to również mój ulubiony sposób używania Kallosów. Dokładnie mieszam wszystkie składniki i nakładam na włosy tak jak pisałam wyżej. Przy tej metodzie jednak trzeba uważać aby nie przeproteinować włosów i nie stworzyć na głowie tzw. puchu. Najlepiej moim zdaniem trzymać taką mieszankę maksymalnie godzinę i po tym czasie umyć włosy jak zwykle. 

4. Z dodatkiem aloesu - uwielbiam połączenia różnego rodzaju masek czy olejów z aloesem. Szczególnie jeśli włosy są przesuszone i potrzebują nawilżenia. Dlatego czy to przed myciem czy po myciu lubię dodać odrobinę aloesu do maski. Włosy są wtedy dwa razy bardziej nawilżone, miękkie i sprężyste niżeli za sprawą samej maski.

5. Do emulgowania oleju - czyli zmywania oleju z włosów. Moczę naolejowane włosy, odsączam z nadmiaru wody po czym nakładam maskę Kallos na 20-30 min. Po tym czasie myję włosy jak zwykle. Do tej metody Kallosy sprawdzają się naprawdę świetnie. W ten sposób za każdym razem udaje mi się porządnie zmyć olej z włosów. 

Stosujecie maki Kallos? A może macie swoje ulubione metody na ich używanie? Czekam na Wasze komentarze! :)

Aktywna Czarna Maska do Włosów na Bazie Szungitu "Wzrost i Gęstość"

Aktywna Czarna Maska do Włosów na Bazie Szungitu "Wzrost i Gęstość"
Aktywna czarna maska, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników stymuluje rozwój zdrowych i silnych włosów. Poprawia krążenie krwi w skórze głowy, zapobiega wypadaniu włosów, przedłuża ich żywotność wzmacniając ich korzenie. Czy rzeczywiście ta niepozorna maska jest w stanie aż tyle zdziałać? Zapraszam do czytania dalej... :)




Opis producenta:

Aktywna czarna maska na bazie szungitu - dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, poprawia krążenie krwi w skórze głowy, zapobiega przerzedzeniu włosów, zwiększa ich żywotność, wzmacnia korzenie, stymuluje wzrost, a włosy stają się silne i zdrowe. 
Bardzo aktywny karelski szungit poprawia krążenie krwi w skórze głowy, nasyca podstawowymi pierwiastkami, wzmacnia cebulki włosów, ma działanie antyoksydacyjne. Olejki eteryczne z imbiru i cytryny zwiększają krążenie krwi i stymulują wzrost włosów, dają uczucie świeżości. Ekstrakty z rozmarynu, tymianku i eukaliptusa wzmacniają włosy i stymulują wzrost, pomagają wyeliminować łupież. Szafran i mirt ma działanie przeciwzapalne, odżywiają i zmiękczają włosy. Bezbarwna henna wzmacnia włosy i odbudowuje uszkodzoną strukturę, pobudza mieszki włosowe, powoduje aktywny wzrost włosów. Masło shea i monoi chroni włosy przed rozdwajaniem końcówek i przywraca blask.
Szungit występuje w osadach w okolicy miejscowości Szunga w północno – zachodniej Rosji ; stąd też wzięła się jego nazwa, był od tysiącleci używany do poprawiania jakości wody pitnej.
Posiada właściwości przeciwbólowe, przeciwzapalne oraz bakteriobójcze, stosowany w postaci okładu jest doskonałym lekarstwem na wrzody, trudno gojące się rany, odleżenia, łuszczycę, łagodzi również ból przy oparzeniach.
Woda z szungitem stosowana do mycia twarzy zwiększa elastyczność skóry, usuwa drobne zmarszczki, likwiduje łuszczenie skóry i obrzęki. Przyspiesza proces regeneracji tkanek, doskonale wpływa również na objawy trądziku młodzieńczego. Szungit przywraca skórze młodość i piękno.
Działa również doskonale na włosy  - chroni je przed wypadaniem, zapobiega łysieniu, wzmacnia cebulki, a także nadaje im blasku i jedwabistości.
Sposób użycia: Maskę nałożyć równomiernie na wilgotne włosy oraz skórę głowy, pozostawić na 1-3 minuty, a następnie spłukać ciepłą wodą. 


Skład produktu:

Aqua (demineralizowana woda szungitowa), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-3, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Soybean Glicerides, Ekstrakty: Rosmarinus Officinalis (ekstrakt z rozmarynu), Thymus Serpyllum (ekstrakt z tymianku), Eucalyptus Globus (ekstrakt z eukaliptusa), Myrtus Communic (ekstrakt z mirtu), Crocus Sativus Flower (ekstrakt z szafranu), Lawsonia Inermis (henna), Rosa Damascena (ekstrakt z róży damasceńskiej),  Butyrospermum Parkii Butter (masło Shea), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Gardenia Tahitansis Flower (olej z monoi), Pelos (szungit), Cytrus Medical Limonium Essential ( olej z limonki), Zingiber Officinale (olej z imbiru), Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylparaben, Methylisothiazolinone, Perfum. 




Moja opinia:

Gdy po raz pierwszy otworzyłam opakowanie, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kolor. Ta maska rzeczywiście jest czarna a właściwie grafitowa z widocznymi czarnymi drobinkami szungitu. Obawiałam się, że może trochę przyciemniać moje włosy jednak nic takiego się nie stało. Zapach maski jest lekki, przyjemny i trochę odświeżający. Skład przedstawia się niesamowicie bogato. Znajdziemy w niej przede wszystkim różnego rodzaju ekstrakty, oleje, henne a także masło shea. Z racji tego, iż skład jest typowo emolientowy, trochę bałam się, że po nałożeniu na skalp może obciążyć mi włosy ale postanowiłam zaryzykować. Rozprowadziłam maskę na włosach, zaczynając od skalpu a kończąc na całej długości włosów, zawinęłam w koczek, nałożyłam czepek i zostawiłam na około 30 minut. Przy spłukiwaniu czułam, że włosy są gładkie jednak nie tak ja przy niektórych maskach czy odżywkach. Po wyschnięciu włosy były dziwnie sztywne i lekko spuszone zwłaszcza na końcach. Jednak po kilku godzinach gdy włosy doszły do siebie zrobiły się niesamowicie miękkie ale też sypkie i błyszczące. Na szczęście włosy przy nasadzie w żaden sposób nie były obciążone (a tego obawiałam się chyba najbardziej). Czy maska wpłynęła jakoś na wypadanie włosów - niestety nie wiem. Zbyt krótko jej używam aby ostatecznie stwierdzić czy coś w tej kwestii zdziałała. Czy ją polecam? Tak. Na pewno pod względem składu jest super natomiast pod względem działania chyba każdy musi przetestować ją na sobie. Ja na pewno poużywam jej przez dłuższy czas aby przekonać się czy rzeczywiście widocznie poprawi kondycję moich włosów :)
Dostępna w sklepie Napięknewłosy.pl

Miałyście okazję używać tej maski? A może znacie inne produkty na bazie szungitu, które mogłybyście polecić? :) 

Pielęgnacja włosów latem. Jak chronić włosy przed słońcem i słoną wodą?

Pielęgnacja włosów latem. Jak chronić włosy przed słońcem i słoną wodą?
Słońce sprawia, że nasze włosy płowieją, tracą blask i zaczynają się łamać. Szczególnie jeśli są cienkie i suche. Włosy latem podobnie jak i zimą wymagają bardziej intensywnej pielęgnacji. Co zatem możemy zrobić by nasze włosy po lecie nie wyglądały jak stóg siana? Przede wszystkim chronić! W dzisiejszym poście wyjaśnię Wam jak to zrobić :)




W jaki sposób słońce niszczy włosy?

Gdy wylegujemy się na słońcu, pływamy lub spacerujemy po plaży promienie ultrafioletowe niszczą nasze włosy. Po kilku dniach spędzonych na słońcu zauważamy, że kolor naszej czupryny staje się jaśniejszy. Ten naturalny balejaż choć wygląda pięknie, jest oznaką uszkodzenia włosów. Promienie UV utleniają bowiem melaninę - pigment włosa, w ten sposób dochodzi do nieodwracalnych uszkodzeń, w następstwie których włosy się łamią. Szkodliwą działalność słońca potęguje morska, słona woda lub ta z basenu. Po kąpieli w morzu lub basenie włosy stają się twarde, szorstkie i trudne do rozczesania. To efekt działania soli lub chloru. 






Nakrycia głowy

Najlepszą ochroną włosów przed słońcem są niewątpliwie nakrycia głowy. Powinniśmy z nich korzystać zwłaszcza wtedy, gdy zamierzamy spędzić na słońcu więcej czasu (podczas opalania, pracy w ogrodzie czy grilla). Oczywiście nie musimy myśleć o takiej ochronie gdy spędzamy tylko kilka lub kilkanaście minut dojeżdżając do pracy, szkoły czy sklepu.


Kosmetyki z filtrem UV

Większość firm kosmetycznych posiada linię kosmetyków z filtrami, często też produkty do włosów farbowanych posiadają filtry. Moim zdaniem najlepiej sprawdzą się wszelkiego rodzaju mgiełki i odżywki bez spłukiwania z filtrami UV gdyż mają one większą szansę rzeczywiście zadziałać niż szampon czy maska, które spłukujemy z włosów. Najbardziej popularnym produktem jest nawilżająco- ochronna mgiełka z wyciągiem z bursztynu i filtrami UV firmy Jantar.


Fryzury

Latem oczywiście najlepiej jest nosić spięte włosy. Im mniejsza ich powierzchnia jest narażona na czynniki zewnętrzne tym lepiej. Poza tym o wiele wygodniej jest na pływać, czy opalać się ze związanymi włosami. Najlepszym rozwiązaniem będzie zwykły warkocz albo po prostu luźne upięcie typu koczek. 


Odżywianie

Lato to taki okres, w którym nasze włosy wymagają wyjątkowego traktowania. Starajmy się przynajmniej 1-2 razy w tygodniu zapewnić włosom maksymalne odżywienie i nawilżenie. Nałóżmy na nie maskę czy olej na dłuższy czas, najlepiej pod czepek i ręcznik tak by wszystkie aktywne składniki miały szansę głębiej wniknąć we włosy. Właśnie teraz jest czas by mocno je odżywiać i nawilżać a one na pewno nam za to podziękują. 


Silikony

Jeśli chodzi o silikony to starajmy się przede wszystkim zabezpieczać końcówki włosów bo to one są najsłabsze i najbardziej narażone na łamanie. Silikony mają tendencję do nadmiernego obciążania włosów, co w lecie jest w szczególności niepożądane. Jednak ja nie wyobrażam sobie dodatkowo nie zabezpieczyć włosów przed czynnikami zewnętrznymi. Jedna bądź dwie krople serum rozprowadzone na włosach w zupełności wystarczy :)


Suszenie 

Jeśli możemy latem starajmy się aby nasze włosy schły samoczynnie. Zrezygnujmy w tym czasie z używania suszarki, lokówki czy prostownicy. Jednak pamiętajmy by nie suszyć włosów bezpośrednio na słońcu. Z mokrą głową najlepiej posiedzieć kilkanaście minut pod parasolem albo w cieniu. Nie wykręcajmy też włosów, żeby wycisnąć resztki wody - kiedy są mokre ich łuski się otwierają, a wtedy bardzo łatwo o uszkodzenia.


Mam nadzieję, że tym postem uświadomiłam Wam jak zdradliwe pod względem włosów może być słońce. Wystarczy więc zadbać o odpowiednie zabezpieczenie włosów aby po lecie nie zmagać się z masakrycznie przesuszoną czupryną. 
A jakie są Wasze sposoby na zabezpieczenie włosów latem? Może macie jakieś swoje patenty? Koniecznie podzielcie się w komentarzu! :) 





Copyright © 2016 MyBlondHair , Blogger