Jak dbać o włosy zimą? Kilka prostych zasad.

Jak dbać o włosy zimą? Kilka prostych zasad.
Zima to bardzo trudny okres dla naszych włosów. Ciągła zmiana temperatury, elektryzowanie czy łamanie to tylko część problemów z jakimi zmagamy się zimą. Jak o nie dbać by w tym trudnym dla nich okresie wyglądały pięknie i zdrowo? O tym dowiecie się w dalszej części posta :-)


NOŚ CZAPKĘ!

Noszenie czapki to bardzo ważna kwestia nie tylko ze względów zdrowotnych ale także z uwagi na włosy. Zimno wpływa negatywnie nie tylko na włosy ale również na cebulki - uszkodzenie ich może spowodować wzmożone wypadanie włosów, a także ich wolniejsze odrastanie. Kupując zimową czapkę, warto zwracać uwagę na metki. Czapki wykonane z naturalnych tkanin takich jak wełna, zapewniają dobrą ochronę przed zimnem i pozwalają skórze głowy oddychać. Warto też po każdym praniu wypłukać czapkę w płynie do płukania tkanin, który zapobiegnie elektryzowaniu się lub spryskać od wewnątrz płynem antystatycznym w sprayu. 

DOKŁADNIE WYSUSZ WŁOSY! 

Jeśli możemy, najlepiej jest pozwolić wysychać włosom samoistnie. Przez całą zimę nasze włosy narażone są na bardzo suche, gorące powietrze - nie powinniśmy ich dodatkowo wysuszać suszarką. Jeśli nie możemy lub nie jesteśmy w stanie wysuszyć naszych włosów naturalnie, warto sięgnąć po suszarkę z jonizacją i chłodnym nawiewem. Chłodny nawiew ograniczy przesuszenie włosów, a funkcja jonizacji zminimalizuje ryzyko puszenia się. 

NAWILŻAJ, ODŻYWIAJ I OLEJUJ! 

Zimno, wiatr, suche powietrze w domu wymagają włączenia do pielęgnacji mocniej nawilżających, treściwych masek i odżywek. Najlepiej wybierać maski nawilżające zawierające w swoim składzie D-panthenol czy aloes i zostawiać ją na włosach dłużej raz lub dwa razy w tygodniu. Olejowanie przed myciem może okazać się dla naszych włosów równie ważne. Dla mnie olejowanie ma ogromne znaczenie nie tylko zimą ale przez cały rok. Obecnie używam ajurwedyjskiej terapii o której pisałam tutaj. Sprawdza się znakomicie ;)

NIE ZAPOMINAJ O SILIKONACH!

Silikony zimą są świetnym sposobem na ochronę włosów przed uszkodzeniami mechanicznymi jak i wysoką czy niską temperaturą. Unikajmy ich w szamponach a szukajmy w odżywkach (przede wszystkim tych bez spłukiwania) i silikonowym serum. O moim ulubionym sposobie na zabezpieczanie włosów przeczytacie tutaj.

TRAKTUJ WŁOSY DELIKATNIE!

Włosy w okresie zimowym są osłabione, narażone na urazy mechaniczne o zamki kurtki, są przygniatane paskiem od torebki czy ciągle pocierane o szalik, dlatego warto zwracać uwagę na to by traktować je delikatnie. Jeśli to możliwe starajmy się związywać włosy w luźny warkocz czy kucyk. Dobrym rozwiązaniem może również okazać się zmiana ręcznika na zwykłą koszulkę przy myciu włosów - więcej o niej przeczytacie tutaj. U mnie ta metoda sprawdza się genialnie i znacząco wpłynęła na kondycję moich włosów. 


A jak Wy dbacie o swoje włosy zimą? Macie jakieś sprawdzone sposoby na pielęgnację włosów w tym trudnym okresie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :-) 

Moja opinia o produktach HALIER FORTESSE. Czy są warte swojej ceny?

Moja opinia o produktach HALIER FORTESSE. Czy są warte swojej ceny?
Jakiś czas temu, a właściwie dwa tygodnie temu pochwaliłam się na moim fanpage'u dwoma produktami, które przysłała do mnie marka Halier. Przyszła więc pora na podsumowanie mojej przygody z szamponem i odżywką przeciw wypadaniu włosów Halier Fortesse. Czy jestem zadowolona z efektu? O tym dowiecie się w dalszej części posta! :)


Zacznijmy od szamponu. Szampon Fortesse przyspiesza wzrost włosów i zapobiega ich wypadaniu. Dokładnie myje i znacznie wzmacnia włosy, zapobiegając rozdwajaniu się końcówek. Unikalna formuła Advanced Hair Booster™ odżywia cebulki, poprawia elastyczność włosów oraz znakomicie regeneruje skórę głowy. Włosy są wygładzone, pełne blasku i podatne na układanie.
Szampon został przebadany dermatologicznie. Produkt jest idealny dla skóry wrażliwej. Nie zawiera detergentów SLS i SLES.
Najlepsze efekty kuracji zauważysz, jeżeli połączysz działanie szamponu i odżywki z kolekcji Fortesse.

Produkt dostępny TUTAJ.



Składniki: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Acrylates Copolymer, Glycerin, Silicone Quaternium-16, Olive Oil PEG-8 Esters, Panthenol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Equisetum Arvense Leaf Extract, Sereno Serrulata Fruit Extract, Parfum, Mica, Niacinamide, Undeceth-11, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Butyloctanol, Undeceth-5, Biotin, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, CI 77891.

Teraz czas na odżywkę. Odżywka Fortesse kompleksowo pielęgnuje włosy. Receptura z formułą Hair Vitality Complex™ przyspiesza porost nowych włosów, zapobiega ich wypadaniu, a dodatkowo nawilża i nadaje im naturalny połysk. Dzięki niej włosy nie elektryzują się, są odżywione i podatne na układanie.

Odżywka pielęgnuje skórę głowy, nie obciążając włosów, dlatego możesz nanosić ją bezpośrednio na skórę głowy. Produkt został przebadany dermatologicznie.
Najlepsze efekty kuracji zauważysz, jeżeli połączysz działanie szamponu i odżywki z kolekcji Fortesse

Produkt dostępny TUTAJ.



Składniki: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Dimethicone, Ricinus Communis Seed Oil, Olive Oil PEG-8 Esters, Panthenol, Glycerin, Phenoxyethanol, Silicone Quaternium-16, Equisetum Arvense Leaf Extract, Sereno Serrulata Fruit Extract, Parfum, Niacinamide, Helianthus Annuus Seed Oil, Undeceth-11, Ethylhexylglycerin, Butyloctanol, Disodium EDTA, Undeceth-5, Biotin, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool.



SZAMPON.
Tutaj niestety muszę przyznać, że odrobinę się zawiodłam. Zarówno mnie jak i mojej mamie (która często podkrada mi nowości) nie przypadł do gustu. Nie pieni się absolutnie w ogóle, a ja jak wiecie nie przepadam za tego typu szamponami. Dodatkowo nie zmył mi oleju z włosów a na tym zależy mi chyba najbardziej :( Do dokładnego umycia włosów potrzeba sporo pompek co mocno wpływa na wydajność produktu. Kolejnym małym minusem jest fakt, że włosy po umyciu są trochę tępe w dotyku. Do plusów mogę zaliczyć to, że szampon przepięknie odbija włosy u nasady a skóra głowy jest przyjemnie oczyszczona i niepodrażniona. 


ODŻYWKA.
Jeśli chodzi o odżywkę jestem z niej bardzo zadowolona. Stosowałam ją bezpośrednio po użyciu szamponu na osuszone ręcznikiem włosy. Choć producent pozwala kłaść ją również na skórę głowy, ja zdecydowałam się na nakładanie jej nieco dalej od skalpu. Odżywka ma dość lejącą konsystencję, jednak tak jak w przypadku szamponu, jej wydajność pozostawia wiele do życzenia. Potrzeba kilku pompek aby dokładnie rozprowadzić ją na włosach. Po odżywce włosy są wyraźnie zmiękczone, lśnią, są wygładzone i bardzo dobrze się rozczesują. 

Oba produkty posiadają pompkę co bardzo ułatwia korzystanie z nich. To co bardzo podoba mi się w linii Fostesse to zapach. Zarówno szampon jak i odżywka mają bardzo przyjemny, świeży i delikatny zapach. Dla mnie idealny. Podsumowując nie zauważyłam aby produkty znacząco wpłynęły na powstrzymanie wypadania włosów. Na pewno dam im jeszcze szansę i zobaczę czy coś w tej kwestii się zmieni. 


Znacie produkty Halier Fostesse? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :) 

Bawełniana koszulka zamiast ręcznika czyli jak uchronić włosy przed niszczeniem

Bawełniana koszulka zamiast ręcznika czyli jak uchronić włosy przed niszczeniem
O tym, żeby zamiast ręcznika po umyciu włosów nałożyć bawełnianą koszulkę dowiedziałam się całkiem niedawno. Pomyślałam więc, że to idealny pomysł na wpis i przekonanie Was, że często prawidłowe dbanie o włosy składa się z małych, niepozornych kroków, które w połączeniu ze sobą dają efekty w postaci poprawy kondycji włosów.


Zacznijmy od tego jakie skutki niesie ze sobą tarcie włosów zwykłym ręcznikiem. Mokre włosy bardziej narażone są na uszkodzenia a twardy ręcznik posiada  bardzo chropowatą i nieregularną strukturę, która haczy o włosy i tym samym je niszczy. Ponadto powoduje efekt puszenia się włosów i sprzyja plątania dzięki czemu zwiększamy tendencję do powstawania kołtunów. Poprzez dynamiczne ruchy włosy tracą miękkość, stają się szorstkie i matowe. Przez jedno mycie i odsączenie włosów ręcznikiem tradycyjnym, włosy nie niszczą się, ale w perspektywie kilku miesięcy owszem i to w znacznym stopniu.

Dlaczego warto używać bawełnianej koszulki? Niewątpliwie jej największą zaletą jest to, że wchłania ona wilgoć nie wysuszając przy tym włosów. Bawełniana koszulka posiada gładką strukturę, która nie niszczy włosów. Włosy stają się bardziej ujarzmione i mniej się puszą. Ta metoda również znakomicie sprawdzi się u osób z kręconymi włosami.

Podsumowując polecam wszystkim zmianę ręcznika na zwykłą bawełnianą koszulkę. Tak mały krok a może mieć ogromny wpływ na kondycje waszych włosów.


Znacie tę metodę? A może stosujecie ją już od dłuższego czasu? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :) 

Orientana Ajurwedyjska Terapia Do Włosów

Orientana Ajurwedyjska Terapia Do Włosów
Czym byłaby moja obsesja na punkcie włosów bez olejowania? Teraz nie wyobrażam sobie dbania o włosy bez tej czynności. Olejowanie to najskuteczniejszy sposób na ich regenerację i poprawę wyglądu. W tym wpisie zaprezentuję Wam moje ostatnie olejkowe odkrycie - ajurwedyjską terapię do włosów. Olejek ma sprawić, że nasze włosy będą gęstsze i wzmocnione. Dlaczego tak bardzo przypadł mi do gustu? Czytajcie dalej! :)


Zacznijmy od najważniejszego czyli samej marki. Orientana to polska marka kosmetyków naturalnych stworzonych z roślin azjatyckich w oparciu o wiedzę i tradycję krajów Azji. Specjalnie skomponowane składniki roślinne pochodzą z czystych ekologicznie regionów Azji. 
W produktach nie używają szkodliwej chemii, a zawarte w nich bogate ekstrakty z roślin azjatyckich pobudzają i wspomagają skórę w jej naturalnych funkcjach fizjologicznych i w żaden sposób ich nie zakłócają.
Kosmetyki Orientana i surowce, z których powstają zgodnie z nauką Ajurwedy i naszą estetyką nie są i nie były testowane na zwierzętach.
Orientana wierzy, że piękny i zdrowy wygląd najlepiej wspierają produkty naturalne – dlatego oferują kosmetyki bez szkodliwych chemicznych składników.


W kosmetykach Orientana nie znajdziecie:

- parabenów,
- parafiny, 
-  SLS/ SLES/ ALS,
- ftalanów,
- PEG-ów,
- silikonów,
- konserwantów i aromatów.


Dlaczego kosmetyki Orientana są bardziej skuteczne niż inne kosmetyki naturalne?
Przy komponowaniu składu danego kosmetyku Orientana bierze pod uwagę właściwości roślin i minerałów oraz ich oddziaływanie na dany problem skóry czy włosów. Ważna jest tu również najlepsza wiedza oparta zarówno na tradycji krajów azjatyckich jak również na najnowszej wiedzy naukowej. 


A teraz przejdźmy do samego produktu. Naturalna terapia do włosów wypadających i osłabionych oparta na oleju kokosowym i sezamowym. Odpowiednio dobrane ekstrakty i olejki roślinne wzmacniają osłabione włosy, zatrzymują wypadanie i działają łagodząco na skórę głowy.

Bhringraj - zapobiega przedwczesnemu wypadaniu włosów

Migdałecznik - pomaga domknąć rozszerzone pory skórne, odżywia

Wąkrotka azjatycka - wzmacnia skórę głowy, stymuluje wzrost włosów

Paciorecznik - działa przeciwbakteryjnie i bakteriobójczo

Kolokwinta - przyspiesza wzrost włosów i zapobiega wypadaniu

Szpikanard - stymuluje wzrost włosów i zapobiega ich wypadaniu oraz opóźnia siwienie

Karanja - tonizuje skórę głowy i kondycjonuje włosy

Miodla indyjska - ujędrnia, wzmacnia i regeneruje skórę, łagodzi stany zapalne

Sposób użycia: Kilka kropel olejku wmasuj w skórę głowy i pozostaw na kilka godzin lub na całą noc, w zależności od stanu włosów. Potem umyj włosy.

Pojemność: 105ml

Dostępnośćwww.orientana.pl


SKŁADNIKI: 
Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Sesamum Indicum Oil (olej sezamowy), Lactobacillus/ Lac Ferment (ferment mleczny), Nilibhrungandi Oil , Elettaria Cardamonum Seed Oil (olej kardamonowy), Ferri Peroxi Dumrubrum, Eclipta Alba Powder, Terminalia Chebula Extract (ekstrakt z migdałecznika), Sugandhit Dravya Extract, Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej), Jasminum Officinale Flower Oil (olejek jaśminowy), Abrus Precatorius Root Extract (ekstrakt z korzenia paciorecznika), Citrullus Colocynthis Fruit Extract (ekstrakt z owocu arbuza kolokwinty), Triticum Vulgare Germ Oil (olejek z kiełków pszenicznych), Citrus Medica Vulgaris Peel Oil (olejek z skórki cytryny), Datura Stramonium Leaf Extract (ekstrakt z bielunia), Indigofera Tinctoria Extract (ekstrakt z indygowca), Nardostachys Jatamansi Oil (olejek ze szpikanardu), Pongamia Glabra Seed Oil (olejek karanja), Azadirachta Indica Leaf Extract (ekstrakt z miodli indyjskiej), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z lawsonii), Berberis Aristata Root Extract (ekstrakt z korzenia berberysu), Anacyclus Pyrethrum Root Extract (ekstrakt z bertramu lekarskiego), Acorus Calamus Root Oil (ekstrakt z korzenia tataraku), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z korzenia lukrecji).


Czy to możliwe żeby tak mała buteleczka mieściła w sobie tyle dobra? Skład mówi sam za siebie. Mnóstwo a właściwie same oleje i ekstrakty. I choć obawiałam się oleju kokosowego na pierwszym miejscu (zwykle nie lubi się z moimi włosami), tak w tym połączeniu bardzo korzystnie wpływa na moje włosy.
Olejek ma lekko żółtawą barwę i w temperaturze pokojowej przybiera postać płynną. Niewątpliwie jego największą zaletą jest zapach, który powala na kolana. Nie raz kiedy miałam go na swoich włosach zastanawiałam się co tak pachnie, po czym przypominałam sobie, że to przecież ten olejek! Trochę orientalnie, trochę słodko - najpiękniejszy zapach spośród wszystkich olejków jakie miałam.
Kolejnym atutem jest jego wydajność. Włosy olejuje już trzeci tydzień po trzy lub cztery razy w tygodniu, a mimo tego ubytek jest znikomy. Myślę, że wystarczy na spory okres czasu zwłaszcza jeśli macie krótsze włosy.
No i najważniejsze czyli działanie. W internetach krąży o nim mnóstwo pozytywnych opinii, teraz już wiem dlaczego. Olejek lądował na moich włosach kilka godzin przed myciem lub niekiedy na całą noc. Równomiernie nakładałam go na skalp i rozprowadzałam na całej długości włosów. Po umyciu widać i czuć, że włosy są odżywione i w lepszej kondycji. Są podatne na układanie, miękkie i pełne blasku! Olejek w żaden sposób nie podrażnia mojej skóry głowy ani nie powoduje łupieżu. Łatwo się domywa i nie przetłuszcza włosów. Jeśli chodzi o zahamowanie wypadania to nie przyniósł spektakularnych efektów być może dlatego, że nie mam z tym większego problemu. Mam wrażenie, że olejek znacząco wpłynął na porost nowych włosków. Pojawiło się sporo "baby hair" ale testuję również drugą nowość z Orientany i nie jestem dokładnie pewna, który z nich się do tego przyczynił ;)

Jestem ciekawa czy Wy już się z nim spotkałyście? A może miałyście do czynienia z innymi olejkami marki Orientana? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! 

KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY ROKU

KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY ROKU
Czy Wy też macie wrażenie, że z każdym rokiem czas biegnie coraz szybciej? Rok 2017 upłynął mi pod hasłem testowania wielu nowości, wśród których znalazłam kilka perełek. Koniec grudnia to idealny moment na podsumowanie i zrobienie wpisu o ulubieńcach roku. Sama uwielbiam czytać takie wpisy bo mogę znaleźć produkty, które warto wypróbować. Jeśli jesteście ciekawe jakie kosmetyki zasłużyły na miano moich ulubieńców roku, zapraszam do czytania dalej :-)


Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel 
Ten produkt już raz czy dwa pojawił się na blogu. Wielofunkcyjny aloesowy żel, który zawiera 99% ekstraktu z aloesu. Od ponad pół roku stosuję go nieprzerwanie i sprawdza mi się świetnie zarówno do włosów jak i ciała. Żel świetnie łagodzi podrażnienia, przynosi ukojenie po opalaniu czy depilacji. Świetnie sprawdza się również przy stanach zapalnych, pieczeniu i swędzeniu skóry. Jest rewelacyjnym, uniwersalnym i wielofunkcyjnym kosmetykiem.
O olejowaniu włosów z użyciem tego żelu pisałam TUTAJ.


Korund Kosmetyczny
Korund kosmetyczny to minerał, za pomocą którego można wykonać mikrodermabrazję (głęboki peeling) w domowym zaciszu. Ten preparat jest skuteczny, niezawodny a przy tym niedrogi. Bardzo go polubiłam i stosuję regularnie od kilku miesięcy. Zazwyczaj mieszam go z wspomnianym wyżej żelem aloesowym i wykonuję 2-3 minutowy, delikatny masaż twarzy. Dzięki peelingowi usuwam martwy naskórek, odblokowuje pory i poprawiam wchłanianie substancji aktywnych zawartych w preparatach kosmetycznych.
Więcej o nim pisałam TUTAJ.


Alfaparf Semi di Lino 
Pamiętacie moją miłość od pierwszego użycia? To właśnie te płynne kryształki w tym roku skradły moje serce. Jest to produkt odpowiedni do każdego typu włosów. Dzięki niemu włosy stają się gładkie, wzmocnione, zregenerowane i niesamowicie błyszczące! Doskonale chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi, przepięknie pachnie i ma świetne opakowanie przypominające flakonik perfum.
Stworzyłam o nich osobny wpis TUTAJ.


Alfaparf Semi di Lino Reconstruction Reperative Mask 
Kolejny produkt marki Alfaparf to maska regenerująca przeznaczona do pielęgnacji włosów zniszczonych. Nie wiem dlaczego ani razu nie wspomniałam o niej na blogu. Zużyłam już kilka opakowań i zazwyczaj nakładam ją wtedy, kiedy chce aby moje włosy dobrze wyglądały. Włosy po jej użyciu stają się miękkie, nie puszą się, pięknie się układają i błyszczą. Dodatkowym plusem jest to, że maska nie obciąża ani nie przetłuszcza włosów. Jednym słowem jestem skłonna polecić tą maskę każdemu kto chce odbudować swoje włosy.


Bania Agafia Mydełko Cedrowe
O tym ulubieńcu wspominałam już nie raz. Od ponad roku nie rozstaję się z tym produktem. Oczywiście testuję różne inne szampony ale do mydełka wracam zawsze. Dobrze oczyszcza skórę głowy i świetnie zmywa oleje z włosów. Cudownie się pieni i wystarczy odrobina aby dokładnie pokryć cały skalp. Do tego jest niesamowicie wydajne i starcza na bardzo długo. Cóż mogę powiedzieć, dla mnie jest to włosowy ideał.
TUTAJ przeczytacie jego pełną recenzję.


BANDI Tricho-peeling 
Oczyszczający peeling do skóry głowy Bandi odkryłam całkiem niedawno i już po pierwszym użyciu byłam zachwycona. Dzięki niemu składniki aktywne z wcierek czy olei lepiej wchłaniają się w głąb skóry. Od kilku tygodni używam go regularnie raz w tygodniu i widzę ogromną poprawę. Włosy stają się lekko odbite u nasady i nie przetłuszczają się tak szybko. Jest bardzo wydajny i dodatkowo posiada pipetę, która bardzo ułatwia aplikacje.
Osobny wpis o tym produkcie znajdziecie TUTAJ.

To już wszyscy ulubieńcy roku 2017. Nie ma ich dużo bo starałam się wybrać tylko te najlepsze z najlepszych :) Mam ogromną nadzieję, że w przyszłym roku również odkryje jakieś ciekawe perełki godne polecenia.


A jakie są Wasze odkrycia kosmetyczne minionego roku? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)
Copyright © 2016 MyBlondHair , Blogger